Opole, 26.05.2017

 

Opole 2017. TVP zmienia zdanie? Nieoficjalnie: Nie będzie festiwalu w Kielcach

WB, 26.05.2017

Jacek Kurski na konferencji prasowej TVP.

Jacek Kurski na konferencji prasowej TVP. (Fot. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta)

Jak poinformował serwis Wirtualnemedia.pl, TVP odwołuje festiwal w Kielcach, który miał zastąpić festiwal w Opolu. Informację o wycofaniu się Telewizji Publicznej dostaliśmy również w niezależnego źródła na Woronicza.
Jeszcze około południa wiceprezydent Kielc potwierdzał informację o tym, że zamiast festiwalu opolskiego, TVP zorganizuje w dniach 9-11 czerwca „Koncert Polskiej Piosenki” w Kielcach. Wygląda jednak na to, że kilka godzin później informacja przestała być aktualna.

Wirtualne Media podały, że Telewizja Polska nie zorganizuje wydarzenia w Kielcach. Członek zarządu TVP Maciej Stanecki miał potwierdzić informację serwisu. Informację o tym, że nadawca wycofał się z organizacji „Opola w Kielcach” otrzymaliśmy również z niezależnego źródła na Woronicza.

Decydujący okazał się brak czasu. Wielu wykonawców, którym przedstawiciele TVP proponowali występ w Kielcach, miało w tym terminie albo inny koncerty, albo zaplanowane wolne. Część było niechętnych także z powodu kontrowersji wokół rezygnacji przez Kayah z występu na festiwalu w Opolu i cofnięciu zaproszenia dla zespołu Dr Misio ze względu jego antyklerykalny teledysk. Po tym jak w miniony weekend spora grupa wykonawców wycofała się z udziału w festiwalu w Opolu, nadawcy trudno było namówić innych do udziału w nowej imprezie

- czytamy na wirtualnemedia.pl. Z ustaleń serwisu wnika, że władze TVP mają nadzieję na organizację festiwalu jesienią, kiedy opadną związane z nim emocje.

Los prezesa TVP zależy od festiwalu w Opolu. Gwiazdy powiedziały „nie”, ale Jacek Kurski dalej walczy>>>

Koncert w Kielcach to pomysł, który miał pojawić się w TVP po tym, jak z Opola zaczęły rezygnować gwiazdy (zaczęło się od Kayah, Katarzyny Nosowskiej i Maryli Rodowicz), a później wycofało się miasto. Prezydent Opola Arkadiusz Wiśniewski straszy pozwem o odszkodowanie. CZYTAJ WIĘCEJ>>>

gazeta.pl

Paweł Demirski

PiS nie rozumie polskiego zamiłowania do wolności. Na słowo „cenzura” polski artysta idzie na barykady [DEMIRSKI]

26 maja 2017 | 12:39

Jacek Kurski na festiwalu w Opolu

3 ZDJĘCIA

Jacek Kurski na festiwalu w Opolu (fot. Roman Rogalski / Agencja Gazeta)

Sprawy Opola i Starego Teatru pokazują, że artystyczna ławka PiS-u jest tak krótka, że właściwie przypomina taboret.
Wiadomo, że naród to wspólnota wyobrażona, ale to, co PiS wyobraża sobie o Polakach, świadczy o tym, że ich imaginarium odleciało na husarskich skrzydłach gdzieś, gdzie nie wiadomo, gdzie to jest. Na pewno daleko od problemów dni codziennych w naszym kraju.

Nie mówię nawet o zajmowaniu się objawieniami fatimskimi w Sejmie. Tam, gdzie przeciętny polski obywatel spotyka się z rozwiązaniami PiS, wybuchają protesty. Zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej – protest. Metropolia warszawska – protest. Sędziowie, ekolodzy, rodzice wobec reformy edukacji – protest. Ten ostatni zignorowany przez władze, ale obserwatorom polskiego życia publicznego radzę kupić 1 września zapas popcornu. Jest więcej niż jasne, że będzie się działo, kiedy w życie wejdzie ten siejący chaos pomysł na codzienność rodziców.

O jakiej grupce tu mowa

W zeszłym tygodniu zareagowali artyści. Muzycy zbojkotowali Krajowy Festiwal Polskiej Piosenki w Opolu. Zespół aktorski Narodowego Starego Teatru w Krakowie protestuje jednogłośnie przeciwko nowym dyrektorom tej sceny, Markowi Mikosowi i Michałowi Gielecie. W Poznaniu artyści organizują aukcję na rzecz festiwalu Malta, któremu minister Gliński odmawia gwarantowanej umową dotacji.

>> Michał Gieleta: Rozumiem wzburzenie aktorów, mam respekt dla Jana Klaty

Prezes Kurski może nakupić kwiatów dla wszystkich polskich piosenkarzy – fundusz reprezentacyjny TVP jakoś to zniesie. Tylko że większość artystów tych kwiatów nie przyjmie. Okazuje się, że ławka PiS-u jest krótka i na placu boju zostają Jan Pietrzak i Zenek Martyniuk (przy całej mojej miłości do disco-polo – nie taka jest tradycja opolskiego festiwalu).

Podobnie jest w świecie teatralnym. Kiedy minister Gliński podpisał nominacje nowych, oprotestowywanych dyrektorów Starego Teatru, natychmiast zawiązała się Gildia Polskich Reżyserów i Reżyserek Teatralnych. Niemal stu reżyserów jednogłośnie zaprotestowało przeciw decyzji ministra.

Opisując konflikt wokół Starego Teatru, prawicowi publicyści pisali o grupce protestujących. Serio? Cały zespół aktorski, niemal wszyscy aktywni zawodowo reżyserzy, głosy wsparcia z innych teatrów. To zasadniczo całe środowisko.

Sprawy Opola i Starego Teatru pokazują, że artystyczna ławka PiS-u jest tak krótka, że właściwie przypomina taboret.

Sami o sobie u siebie

O ile PiS i akolici potrafią wykorzystywać brzydkie cechy naszej wspólnoty, uderzając w antyuchodźczy taraban, o tyle kompletnie nie rozumieją polskiego ducha i zamiłowania do wolności. Na słowo „cenzura” polski artysta reaguje słusznym gniewem i idzie na barykady.

Uderzenie po kieszeni też jakoś łatwiej znieść, kiedy ubierze się je w heroiczną opowieść o niezłomności. Takie są nasze polskie geny. Za to nas lubię.

Należy dodać, że wizja polskiego teatru proponowana przez prawicę jest zupełnie niezgodna z wolnościową, anarchizującą wyobraźnią polskich twórców.

>> Zespół AudioFeels: W obronie wolności artystycznej trzeba stanąć bez wahania

Prawica, kiedy zajmuje się teatrem czy artystami, pozostaje w stanie permanentnej schizofrenii. Z jednej strony mówi o demonicznych siłach, które niszczą narodową substancję. Z drugiej – szydzi, podkreślając, że protestuje grupka.

Wynalezienie następcy Klaty to był naprawdę ruch lewą ręka za prawe ucho, i to ucho Wandy Zwinogrodzkiej. Oczywiście, z braku kadr może się skończyć tak, że prawicowi publicyści, jak zrobił to już Bronisław Wildstein w „Trójce”, będą czytać własnymi ustami własne biografie na antenie własnego, czyli publicznego, radia. Albo jak w przypadku Starego Teatru, wyszukują znanego-nieznanego przedstawiciela kultury anglosaskiej (Gieleta).

W popularnym facebookowym komiksie łysy chłopak puszcza wulgarną wiązankę do dziewczyny. Ta odpowiada mu: „Zachowuj się, Jasiu, nie jesteś w internecie”. PiS jak Jasiu myli rzeczywistość ze swoimi wyobrażeniami o nieistniejących twórcach wśród nieistniejącego narodu.

wyborcza.pl

Wacław Berczyński nadal w MON za 13 tys. zł

Paweł Wroński, 26 maja 2017

- Nie uciekłem i nigdzie się nie ukrywam - mówi w rozmowie z 'Super Expressem' Wacław Berczyński, który zaszył się w domu pod Filadelfią w USA.

1 ZDJĘCIE

- Nie uciekłem i nigdzie się nie ukrywam – mówi w rozmowie z ‚Super Expressem’ Wacław Berczyński, który zaszył się w domu pod Filadelfią w USA. (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Dr Wacław Berczyński wciąż pracuje w MON, a jego pensja wynosi 13 tys. zł – ujawnił poseł PO Cezary Tomczyk. Wynika to z dokumentacji, jaką posłowie PO zobaczyli w Ministerstwie Obrony Narodowej.
Jak mówi Tomczyk, umowa o pracę Berczyńskiego kończy się dopiero 7 marca 2018 r. Nie wiadomo, jak Berczyński pracuje dla polskiego ministerstwa, przebywając obecnie w USA.

Przypomnijmy, że w kwietniu dr Wacław Berczyński – szef podkomisji w MON ds. ponownego wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej – powiedział w wywiadzie, że to on „wykończył caracale”. Chodzi o przetarg na śmigłowce wart 13,5 mld zł, które ostatecznie nie trafiły do polskiej armii. Następnie Berczyński wyjechał do USA, rezygnując ze wszystkich funkcji pełnionych w Polsce. Według MON nie miał nic wspólnego z przetargiem. Okazało się jednak, że miał dostęp do niejawnej dokumentacji w sprawie caracali. Berczyński był wieloletnim pracownikiem Boeinga – samoloty tej firmy na potrzeby rządu MON nabył w marcu tego roku z naruszeniem prawa.

Posłowie PO, przeglądając dokumenty w MON, odkryli dziwną koincydencję: Berczyński zwrócił dokumentację przetargową caracali bezpośrednio przed tym, jak Polska poinformowała Francję o odstąpieniu od umowy na zakup helikopterów.

Wiceminister obrony Bartosz Kownacki stwierdził, że nie wie, czy Berczyński jest wciąż zatrudniony, a jeśli tak, to w jakim charakterze.

Zobacz: Berczyński nie wróci do Polski. Nie wiemy nawet, gdzie jest – mówi w „3×3″ jego znajomy z USA, Romuald Roman

Berczyński nie wróci do Polski. Nie wiemy nawet, gdzie jest – mówi w „3×3″ jego znajomy z USA, Romuald Roman


http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,21799163,video.html

 

wyborcza.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>